medycyna w Polsce, Autor o Medycyna w Polsce

Nowe nadzieje w prewencji chorób sercowo-naczyniowych

W dniach 17-18 listopada w Krakowie odbyła się X Konferencja Naukowa Sekcji Prewencji i Epidemiologii Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego „Kardiologia Prewencyjna 2017 – wytyczne, wątpliwości, gorące tematy”. Udział w konferencji wzięło ponad pół tysiąca uczestników, w tym najwybitniejsi eksperci z Polski i zza granicy. Podczas sesji i warsztatów poruszono wiele aktualnych i ważnych dla Polaków problemów. Podczas dwóch dni debat specjaliści zajęli się m.in.: tematyką miażdżycy, hipercholesterolemii oraz niewydolności serca. Próbowali znaleźć odpowiedź na pytanie: czy wszyscy pacjenci po zawale serca mogą prowadzić samochód oraz do jakiego stopnia jesteśmy w stanie zmodyfikować efekty genetycznie uwarunkowanego obciążenia chorobami układu sercowo-naczyniowego? Wśród podejmowanych tematów pojawiły się nowe dane dotyczące efektów diety bogatej w tłuszcze zwierzęce i węglowodany. Eksperci uznali, że obecnie nieuzasadniona jest zmiana zaleceń dotyczących żywienia. Przypomnijmy: zdrowa dieta to dieta oparta na dużej ilości warzyw i owoców, chudego nabiału i produktach zbożowych. Gorącą dyskusję wzbudziły także rezultaty badania CANTOS, w którym wykazano, że stosowanie nowoczesnego leku o działaniu przeciwzapalnym może zapobiegać występowaniu takich chorób jak zawał serca czy udar mózgu. Eksperci podkreślali, że wyniki tego badania są kolejnym dowodem na zapalne podłoże miażdżycy. Gościem specjalnym konferencji był prof. David Wood, Prezydent World Heart Federation. Profesor wielokrotnie odnosił się do wyników ogólnoświatowych badań WHO Civil Registration and Vital Statistics. Na ich podstawie przedstawiał prognozy na 2025 rok. Podkreślał, że, jeśli nie dokonamy zmian w profilaktyce i leczeniu, liczba przedwczesnych zgonów na świecie będzie dynamicznie wzrastać. Znacząco zwiększy się również liczba osób z chorobami serca i naczyń. Profesor podkreślił, że obecnie ważnym celem prewencji jest zmniejszenie przedwczesnej umieralności: o 25% do roku 2025. Cel ten – zdaniem profesora – jest możliwy do osiągnięcia tylko jeśli skupimy większość środków na działaniach prewencyjnych. Pozostałe cele to walka o wyższą jakość życia oraz wyższą jakość leczenia, do czego można doprowadzić również poprzez zmiany legislacyjne. Celem obecnego planu WHO (NCD Action Plan) jest osiągnięcie przez populacje wyższego standardu życia. W dyskusjach systemowych dotyczących jakości w medycynie oraz organizacji opieki nad pacjentami wzięli udział przedstawiciele władz: Jarosław Pinkas, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Zbigniew J. Król, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia, Roman Topór-Mądry Przewodniczący Sekcji Prewencji i Profilaktyki PTK, Prezes Agencji Oceny Technologicznych Medycznych i Taryfikacji, Marian Zembala, Poseł na Sejm Rzeczypospolitej, Dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca, Były Minister Zdrowia, Gabriela Sujkowska, Dyrektor w Agencji Technologii Medycznych i Taryfikacji. Istotnym z punktu widzenia profilaktyki był temat roli aktywności fizycznej w życiu Polaków. Specjaliści zadali sobie pytanie – czy sport warto promować oraz czy sport na pewno jest zdrowy? Profesor Tomasz Grodzicki, Prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego ds. Collegium Medicum interesująco wykładał o ograniczeniach profilaktyki chorób układu krążenia. Wskazywał na wiele paradoksów, które wymagają dalszych badań naukowych. Pan Rektor z dystansem wypowiadał się o zaproponowanych kilka dni temu przez amerykańskie towarzystwa kardiologiczne zmianach w rozpoznawaniu nadciśnienia tętniczego (między innymi zaproponowano, by nadciśnienie tętnicze rozpoznawano od wartości 130/80 mmHg, a nie jak dotąd od 140/90 mmHg). Duże zainteresowanie wzbudził wykład profesora Piotra Jankowskiego dotyczący palenia tytoniu. Profesor omówił zasady minimalnej interwencji antynikotynowej. Podkreślał między innymi skuteczność regularnego (tzn. na każdej wizycie pacjenta w gabinecie) zalecania zerwania z nałogiem. Ponadto, przedstawił wyniki badania POLASPIRE, według których niemała część palaczy nie przyznaje się lekarzom do palenia papierosów. Ważnym zadaniem każdego lekarza jest pomoc pacjentowi w zaprzestaniu palenia, w tym w ułożeniu planu odzwyczajania od palenia, udzielanie praktycznych wskazówek czy zapewnianie wsparcia ze strony personelu medycznego. Ważnym elementem leczenia zespołu uzależnienia od tytoniu jest też farmakoterapia – uważa prof. Piotr Jankowski, organizator Konferencji Kardiologia Prewencyjna 2017 oraz Sekretarz Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Konferencja Kardiologia Prewencyjna z roku na rok przyciąga coraz więcej uczestników. W tym roku spotkanie odbyło się po raz dziesiąty i było powiązane z obchodami Światowego Dnia Rzucania Palenia...

Zobacz

Efektywne leczenie wrzodziejącego zapalenia jelita grubego, choroby ludzi młodych...

Wrzodziejące zapalenie jelita grubego to przewlekły proces zapalny błony śluzowej jelita grubego. Nieleczona choroba może prowadzić do powstania owrzodzeń, obrzęków ściany jelita oraz niebezpiecznych dla zdrowia powikłań. W związku z odkryciem nowych leków biologicznych, o unikalnym mechanizmie działania, pojawiła się szansa dla pacjentów, aby mogli prowadzić normalne życie. W debacie udział wzięli: Wiceminister zdrowia, prof. Marcin Czech, Prof. Grażyna Rydzewska z Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gastroenterologii CSK MSWiA w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Gastroenterologicznego Prof. Agnieszka Dobrowolska z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu Justyna Dziomdziora, stowarzyszenie „Łódzcy Zapaleńcy” Posłowie sejmowej Komisji Zdrowia: Krystyna Wróblewska i Krzysztof Ostrowski oraz z redakcji Świata Lekarza: dr n. med. Waldemar Wierzba, red. Katarzyna Pinkosz, red. Anna Rogala, red. Paweł Kruś ← Red. Katarzyna Pinkosz: Wrzodziejące zapalenie jelita grubego to jedna z chorób zapalnych jelit. Zachorowania w ostatnich latach rosną, chorują młode osoby. Dlaczego tak się dzieje i jak wygląda przebieg choroby? Prof. Grażyna Rydzewska: Na całym świecie wzrasta liczba chorych z nieswoistymi zapalnymi chorobami jelit. To choroba cywilizacyjna, autoimmunologiczna. Najwięcej zachorowań notuje się między 15. a 40. rokiem życia. Na podstawie dostępnych danych mogę stwierdzić, że w Polsce jest ok. 7 tysięcy osób z chorobą Leśniowskiego-Crohna i 4 razy więcej z wrzodziejącym zapalenia jelita grubego. 71 proc. pacjentów w momencie rozpoznania choroby ma mniej niż 35 lat. Wrzodziejące zapalenie jelita grubego przebiega z następującymi po sobie okresami remisji, nawrotów i zaostrzeń – dlatego choroba wymaga stałego leczenia. Na razie nie można jej wyleczyć, dążymy natomiast do tego, by chory utrzymał się w remisji, najlepiej w głębokiej remisji. Niestety, jeżeli stan zapalny trwa, to pojawia się coraz więcej powikłań, często konieczne jest przeprowadzenie zabiegu kolektomii, czyli całkowitego usunięcia jelita. Przekłada się to na jakość życia i zdolność funkcjonowania w społeczeństwie. Nie zawsze jest ona dobra: ponad 60 proc. chorych ma zaburzenia depresyjne. Pacjenci są świadomi swojej choroby, wiedzą, jak ważne jest wygojenie zmian w jelicie. 73 proc. chciałoby uniknąć operacji usunięcia jelita grubego. Funkcjonowanie bez jelita grubego jest trudniejsze – zarówno ze stomią, jak i ze zbiornikiem jelitowym. 25 proc. chorych ze zbiornikiem jelitowym ma wznowę choroby. Tak więc metoda leczenia operacyjnego, prowadząc do okaleczenia, nie wiąże się z wyleczeniem. W tym roku Uczelnia Łazarskiego opublikowała raport mówiący o finansowaniu świadczeń opieki zdrowotnej w gastroenterologii, ze szczególnym uwzględnieniem chorób zapalnych jelit. O ile w leczeniu wielu innych chorób jesteśmy na dobrym europejskim poziomie, to w tym przypadku wciąż mamy pacjentom mało do zaoferowania. Tymczasem te choroby kosztują nas wszystkich bardzo dużo. Chodzi o tzw. koszty pośrednie – nieobecności w pracy, niezdolności do pracy, rent. 40 proc. pacjentów z nieswoistymi chorobami jelita traci pracę. To duży problem, tym bardziej że są to młodzi ludzie, u progu życia. Tylko skuteczne terapie mogą obniżyć koszty społeczno-ekonomiczne choroby. W leczeniu mamy możliwość stosowania preparatów mesalazyny, budesonidu, leków immunomodulujących. Od niedawana jest możliwość rocznego leczenia preparatem biologicznym – infliksymabem. To bardzo duża zmiana, gdyż do niedawna mogliśmy stosować go tylko w terapii ratunkowej. Mamy jednak tylko jeden lek w leczeniu biologicznym: w Polsce nie jest dostępny ani adalimumab, ani wedolizumab. Generalnie można dla tych pacjentów zrobić więcej. Warto zwrócić uwagę, że jeśli stosujemy infliksymab, to w 52. tygodniu już tylko 20-30 proc. pacjentów nadal na niego odpowiada. Musimy mieć jakąś alternatywę dla pozostałych chorych. Na dziś nie mamy czym leczyć pacjentów najciężej chorych. Zbyt często proponujemy im leczenie operacyjne, które okalecza. Tymczasem cały zachodni świat stosuje już bezpieczne leki biologiczne, jak wedolizumab. ← Dr Waldemar Wierzba: Wiemy, że pojawiła się dla pacjentów szansa w związku z odkryciem nowych leków biologicznych, o unikalnym mechanizmie działania. Pani Profesor, na czym polega ich działanie? Prof. Agnieszka Dobrowolska: Przełomem w leczeniu WZJG są leki biologiczne. Od 15 lat obserwujemy, jak działają w tej chorobie. Leczenie standardowe dawało różne efekty. Dzięki włączeniu leczenia biologicznego zmniejszyła się liczba hospitalizacji, zabiegów operacyjnych resekcji jelita grubego. Badania nad lekami biologicznymi są niezwykle mozolne. Przełomem było zastosowanie infliksymabu. Bardzo dobre efekty daje zastosowanie adalimumabu, który powoduje...

Zobacz

„Złoty OTIS z diamentami” dla firmy Servier

W IV edycji Nagrody Zaufania „Złoty OTIS z diamentami” Jury pozytywnie oceniło program „Forum przeciw depresji” firmy Servier Polska. 21 października 2016 r. na Zamku Królewskim w Warszawie podczas uroczystej Gali Polskiego Towarzystwa lekarskiego została wręczona Nagroda Zaufania „Złoty OTIS z diamentami” dla firmy Servier Polska za program „Forum Przeciw Depresji”. Kampania Forum Przeciw Depresji jest organizowana od 2007 roku przez firmę Servier Polska. Jej celem jest szerzenie wiedzy w zakresie depresji oraz uświadomienie społeczeństwu, że nie jest to stan, który mija, ale choroba, którą trzeba leczyć. Kampania ta ma także pomóc przełamać opór i niechęć osób chorych i ich rodzin przed zgłoszeniem się do lekarzy, terapeutów i grup wsparcia. Działania prowadzone w ramach kampanii nakierowane są zarówno na osoby chorujące i ich rodziny, które na co dzień muszą zmagać się z problemem depresji, jak i na osoby zdrowe, które interesują się tym zagadnieniem. Forum Przeciw Depresji odbywa się pod patronatem merytorycznym Prezesa Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Od lewej: prof. Waldemar Kostewicz (prezes PTL), Katarzyna Urbańska (Dyrektor ds. Komunikacji i Spraw Zewnętrznych, Servier Polska), prof. Jerzy Woy-Wojciechowski (prezes honorowy PTL), Paweł Kruś (przewodniczący Kapituły Nagrody Zaufania Złoty OTIS) Katarzyna Urbańska (Dyrektor ds. Komunikacji i Spraw Zewnętrznych, Servier Polska) Od lewej: prof. Waldemar Kostewicz (prezes PTL), prof. Jerzy Woy-Wojciechowski (prezes honorowy PTL), Lidia Gądek (posłanka), Katarzyna Urbańska (Dyrektor ds. Komunikacji i Spraw Zewnętrznych, Servier Polska), prof. Stanisław Radowicki (krajowy konsultant ds. ginekologii i...

Zobacz

Pacjenci nie zyskają na paybacku

Na zaostrzeniu paybacku, co proponuje projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej, mogą stracić polskie firmy produkujące leki. Pacjenci też nie zyskają, a nawet mogą stracić. Okresowo może brakować leków w aptekach, gdyż firmy będą wstrzymywać dostawy, obawiając się paybacku – podkreślali eksperci podczas debaty Świata Lekarza. W debacie: „Dlaczego lek tani ma sponsorować lek drogi? Konsekwencje finansowe paybacku dla producentów” udział wzięli: Waldemar Kraska, senator RP, przewodniczący senackiej Komisji Zdrowia; Zbigniew J. Król, wiceminister zdrowia; Jarosław Pinkas, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera; Zdzisław J. Sabiłło, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego; Krzysztof Kopeć, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego; Stefan Bogusławski, prezes PEX Pharma Sequence; dr Mateusz Nikodem z Instytutu Arcana oraz z redakcji Świata Lekarza: red. Paweł Kruś, red. Katarzyna Pinkosz, dr n. med. Waldemar Wierzba. Komentowali debatę: posłanka Alicja Kaczorowska, poseł Tomasz Latos (wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia), poseł Krzysztof Ostrowski ← Stefan Bogusławski: Payback jest silnym instrumentem pozwalającym Ministerstwu Zdrowia kontrolować wydatki na refundację leków. Jego idea jest dosyć prosta: mamy ustalony budżet na refundację, a jeśli zostanie on przekroczony, to firmy farmaceutyczne partycypują w pokryciu kwoty przekroczenia. Po to, aby payback był naliczany, musi być spełnionych łącznie kilka warunków. Po pierwsze, musi zostać przekroczony całkowity budżet na refundację leków, czyli NFZ musi wydać na leki więcej, niż było to zaplanowane. Po drugie, musi zostać przekroczony budżet na refundację leków w aptekach. Po trzecie, musi być przekroczony budżet wydatków NFZ na grupę limitową – tu zaczynają się problemy, gdyż do tej pory budżety na grupy limitowe nie były określane. Po czwarte, refundacja danego produktu musi być wyższa niż w okresie poprzednim. Tylko te produkty lecznicze, które spełniają ostatni wymieniony warunek, uczestniczą w podziale kwoty paybacku. Elementy, które wpływają na wysokość paybacku są ujęte we wzorze opisanym w ustawie refundacyjnej. Wysokość kwoty paybacku przypadająca na produkt „uczestniczący” w zwrocie zależy od czterech elementów: wartości refundacji produktów z danego obszaru terapeutycznego (zgrupowanych w ramach grupy limitowej), dynamiki wydatków refundacyjnych na tę grupę limitową rok do roku, udziału danego produktu w refundacji oraz ceny produktu. Jak poszczególne z tych elementów wpływają na wysokość kwoty zwrotu przypadającej na poszczególne produkty? Pierwszy to kwota przekroczenia budżetu w grupie limitowej – im większe jest to przekroczenie, tym większy udział produktów będących w tej grupie limitowej w kwocie paybacku. Jeśli więc refundacja danej terapii szybko rośnie, produkty znajdujące się w tej grupie limitowej są bardziej narażone na payback. Jeżeli zaś chodzi o podział kwoty paybacku w ramach grupy limitowej, to im produkt ma wyższy udział w kwocie refundacji, tym większe ryzyko, że będzie uczestniczył w paybacku, pod warunkiem, że wydatki NFZ na jego refundację wzrosną. Poza tym, im wyższa cena produktu, tym wyższa może być kwota zwrotu. Współczynnik G, obecny we wzorze na obliczanie paybacku, pozwala na proporcjonalne zmniejszanie kwoty zwrotu, gdy w niektórych grupach limitowych występują spadki kwoty refundacji. Współczynnik ten niejako „redystrybuuje” kwotę spadków wydatków refundacyjnych z tych grup, w których one wystąpiły, zmniejszając całkowitą kwotę przekroczenia budżetu na leki w aptekach. Ostatni element ważny dla wyliczenia kwoty paybacku: obecnie obowiązujące prawo powoduje, iż firmy zwrócą tylko połowę ewentualnego przekroczenia budżetu, drugą zaś pokryje NFZ. Jeśli chodzi o propozycję nowelizacji ustawy, to mamy jedno ważne zastrzeżenie: jej zapisy, w naszym przekonaniu, nie są do końca precyzyjne. Mamy wątpliwości, jak zaproponowany wzór byłby interpretowany przez ministerstwo. Dalsze rozważania są wynikiem naszej interpretacji. Zaproponowana nowelizacja definiuje, jaka wersja budżetu będzie wykorzystywana do obliczeń. Obecnie jest to budżet obowiązujący w momencie przyjęcia sprawozdania NFZ, czyli jego wysokość jest niejako ustalana ex post. Inaczej mówiąc: payback za 2016 rok byłby liczony na podstawie budżetu na rok 2016 ogłaszanego w momencie ogłoszenia sprawozdania finansowego NFZ, czyli w połowie 2017. Tak więc, faktycznie do decyzji NFZ pozostaje, czy payback w ogóle będzie naliczany, czy nie, a jeśli tak, to w jakiej wysokości. W nowelizacji proponuje się, że brany pod uwagę będzie budżet zatwierdzony do 31 lipca roku poprzedzającego rok rozliczeniowy. Czyli payback za rok 2018 byłby liczony na podstawie budżetu...

Zobacz

Debata Świata Lekarza: Zwiększenie roli lekarza rodzinnego w skutecznym leczeniu cukrzycy typu 2...

W listopadzie 2016 r. diabetolodzy i lekarze rodzinni podpisali porozumienie dotyczące współpracy w leczeniu cukrzycy. Pod czyją opieką powinien znajdować się chory na cukrzycę typu 2? Dlaczego lekarze, zwłaszcza rodzinni i interniści, zwlekają z wprowadzeniem insuliny i jakie warunki muszą być spełnione, by ułatwić lekarzom pierwszego kontaktu wprowadzenie insulinoterapii u chorych na cukrzycę typu 2 – o głos w dyskusji na ten temat poprosiliśmy: Ministra Zdrowia Konstantego Radziwiłła, Prof. Krzysztofa Strojka, krajowego konsultanta ds. diabetologii, kierownika Oddziału Chorób Wewnętrznych i Diabetologii Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu,Prof. Macieja Małeckiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, kierownika Kliniki Chorób Metabolicznych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, Dr. hab. Pawła Piątkiewicza, kierownika Kliniki Chorób Wewnętrznych, Diabetologii i Endokrynologii II Wydziału Lekarskiego WUM,Dr. Michała Sutkowskiego, specjalistę medycyny rodzinnej, Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, Annę Śliwińską, prezesa Zarządu Głównego Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.Ze strony Świata Lekarza dyskusję prowadzili: dr n med. Waldemar Wierzba oraz red. Katarzyna Pinkosz. Dr Waldemar Wierzba: Cukrzyca typu 2 w Polsce i na świecie jest uznawana za epidemię, liczba zachorowań wciąż rośnie. Choroba rozwija się powoli, a jej objawów często nie widać przez wiele lat. Jaka jest rola i miejsce lekarza rodzinnego w prowadzeniu chorego na cukrzycę? Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł: Cukrzyca to specyficzna choroba, często przez wiele lat nie daje żadnych objawów, w wielu przypadkach wykrywa się ją dopiero, gdy pojawiają się powikłania. Zachorowań jest tak wiele, że często używa się określenia „epidemia cukrzycy”. Dlatego bardzo mnie cieszy inicjatywa Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego i Stowarzyszenia Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce podpisania porozumienia dotyczącego współdziałania w leczeniu chorych na cukrzycę. Te grupy lekarzy mają ogromną rolę do odegrania w wykrywaniu i leczeniu cukrzycy. Dla większości pacjentów – także pacjentów z cukrzycą – lekarzem prowadzącym, sprawującym opiekę i koordynującym leczenie, powinien być lekarz podstawowej opieki zdrowotnej. Powinien to być wszechstronnie wykształcony, kompetentny lekarz, najlepiej ze specjalizacją z medycyny rodzinnej, który będzie m.in. podejmował decyzję, kiedy jest potrzebna konsultacja albo leczenie przez lekarza diabetologa, szczególnie w przypadku cukrzycy powikłanej czy nietypowej. Współpraca pomiędzy diabetologami a lekarzami POZ jest bardzo ważna zwłaszcza dla kształcenia lekarzy rodzinnych, jeśli chodzi o opiekę nad pacjentami z cukrzycą. Prof. Maciej Małecki: Nie ma dobrego leczenia cukrzycy, szczególnie cukrzycy typu 2, bez udziału POZ – lekarza rodzinnego i internisty. W Polsce jest około 2,5 mln osób z rozpoznaną cukrzycą, większość z nich to pacjenci z cukrzycą typu 2. Mamy ok. 1100 specjalistów diabetologów. Nie byłoby możliwe sprawowanie opieki nad wszystkimi chorymi na cukrzycę wyłącznie przez specjalistów. I nie ma też takiej potrzeby. Zadania w systemie opieki zdrowotnej nad pacjentami z cukrzycą są jasno sprecyzowane. Lekarze rodzinni powinni dbać o promocję zdrowego stylu życia, profilaktykę cukrzycy, prowadzić badania przesiewowe, inicjować wprowadzanie leków doustnych i intensyfikować nimi leczenie, inicjować insulinoterapię w cukrzycy typu 2, kierować chorych co roku na kontrolę specjalistyczną. Natomiast do zadań opieki specjalistycznej można zaliczyć: weryfikowanie efektów leczenia i ustalenie postępowania u chorych prowadzonych w POZ, opieka nad pacjentami z cukrzycą typu 2 leczonymi bardziej zaawansowanymi modelami insulinoterapii oraz pacjentów z przewlekłymi powikłaniami, prowadzenie kobiet w ciąży z cukrzycą, terapia pacjentów z cukrzycą typu 1, diagnostyka schorzeń współistniejących. Dr Waldemar Wierzba: Niedawno zostało podpisane porozumienie w Ministerstwie Zdrowia pomiędzy diabetologami a lekarzami rodzinnymi. Zgodnie z tym porozumieniem, w jakim kierunku będzie zdążała reforma kompetencji lekarzy rodzinnych, jeśli chodzi o diabetologię? Dr Michał Sutkowski: 14 listopada 2016 r. Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce podpisało porozumienie z Polskim Towarzystwem Diabetologicznym, które sankcjonuje i zacieśnia współpracę między środowiskiem diabetologów i lekarzy rodzinnych. Cukrzycę typu drugiego zawsze będą leczyć diabetolog, lekarz rodzinny i internista. Skala zjawiska jest tak duża: cukrzycy, zespołu prebiabetes (czyli stanu przedcukrzycowego), cukrzycy nierozpoznanej, że potrzebne są wszystkie ręce na pokładzie. Pacjenci zwykle są kierowani do diabetologa, gdy jest potrzeba wdrożenia insulinoterapii. Czy jest to konieczne wcześniej, czy później – o tym powinny decydować preferencje pacjenta i stopień wyrównania cukrzycy. Ta choroba jest interdyscyplinarna: kardiolog, nefrolog, okulista, chirurg naczyniowy, neurolog, pielęgniarka diabetologiczna – wszyscy oni mogą przyczynić się do poprawy jakości życia chorego....

Zobacz